GLKS Wilkowice z brązem i dwoma okruchami złota.

W turnieju Młodzieżowych Mistrzostw Polski w futsalu, w kategorii U13, drużyna GLKS Wilkowice zdobyła brązowy medal, a dwaj wychowankowie sięgnęli po złoto w barwach Rekordu Bielsko-Biała.


– Nasza drużyna zaczęła się formować w grupie naborowej pięcio-sześciolatków – mówi trener Krzysztof Bąk. – Z niej wyrośli Bartosz Górkiewicz i Patryk Walczak, którzy przeszli do Rekordu i w bielskim zespole na turnieju w Ustce zdobyli mistrzostwo Polski. Natomiast u nas z tego pierwszego naboru są nadal: Kamil Boba, Dominik Kubica, Szymon Rączka, Oliwier Szkutnicki, Wojciech Tymich, Bartosz Wójtowicz i Piotr Wrona. Dołączyli do nich: Aleksander Frasunek, Dawid Mardaus i Filip Maślonka, a na mistrzostwach Polski skorzystaliśmy ze wsparcia chłopców z Żywca Adama Ciućki, z którego tatą jestem zaprzyjaźniony i Krzysztofa Drewniaka.

– Jak zrodził się pomysł gry na mistrzostwach Polski w futsalu?

– Na co dzień gramy w rozgrywkach na trawie i występujemy w III lidze wojewódzkiej ocierając się o awans. Ponieważ jednak mamy w Wilkowicach halę, z której korzystamy na treningach oraz organizując zimą turnieje więc gra na parkiecie nie jest nam obca. Bliskość Rekordu, z którym rywalizujemy na turniejach też nas mobilizowała. Dlatego zdecydowaliśmy się na start w eliminacjach, które odbyły się na naszym obiekcie i zajęliśmy w nich drugie miejsce, dające prawo startu w turnieju finałowym.

– Z jakimi nadziejami jechaliście do Ustki?

– To był nasz debiut w mistrzostwach Polski więc nie wiedzieliśmy co nas czeka. W pierwszym meczu z Jantarem Ustka na przerwę schodziliśmy przegrywając 0:2, a później było 1:3, ale odrobiliśmy te straty z nawiązką. Po niezwykle emocjonującej końcówce, w której przy stanie 3:3 gospodarze turnieju nie trafili z metra do naszej pustej bramki, a my w kontrze zadaliśmy decydujący cios, wygraliśmy 4:3 i poczuliśmy, że jesteśmy mocni. W sobotę wygraliśmy dwa kolejne mecze w grupie i awansowaliśmy do fazy pucharowej z kompletem zwycięstw. Najlepszy mecz rozegraliśmy w ćwierćfinale wygrywając 6:1 z Gwiazdą Ruda Śląska, a w półfinale z Piastem Gliwice mieliśmy ten jeden słabszy mecz, który się zdarza w turnieju. Prowadziliśmy 2:1 po pierwszej połowie, a mogliśmy wyżej  i to się zemściło. Na początku drugiej połowy gliwiczanie wyrównali, a po remisem 2:2 zakończonym meczu wygrali w karnych. A mecz o trzecie miejsce znowu wygraliśmy bez problemów. Gdybyśmy liczyli punkty – tak jak za ligowe mecze – to zdobyliśmy ich w Ustce najwięcej za 5 zwycięstw i 1 remis. Nie przegraliśmy żadnego meczu, a dwaj nasi zawodnicy otrzymali indywidualne nagrody, bo Piotrek Wrona został królem strzelców, a Adasia Ciućkę wybrano najlepszym zawodnikiem mistrzostw. Brylował też Dominik Kubica – filar naszej drużyny – „odkurzacz” w defensywie i mądry rozgrywający, pracujący dla drużyny. Dlatego, choć przed wyjazdem medal był naszym cichym marzeniem, to po dekoracji czuliśmy niedosyt, bo liczyliśmy na finał z Rekordem, z którym ostatnio graliśmy na remis.

– Jak przyjęto wasz medal w klubie?

– Nie tylko w klubie, ale w całej gminie to było wydarzenie. Wszyscy oglądali transmisje w internecie. Gratulowali nam wójt i ksiądz, dyrektor GOSiR-u Wilkowice i nauczyciele ze szkoły, do której chodzą chłopcy oraz oczywiście ich koleżanki i koledzy szkolni, a także rodziny zawodników. Dla miejscowości, która ma niespełna 7 tysięcy mieszkańców, to jest powód do dumy i nikt tego nie ukrywa.

– Czy planujecie też start w kolejnych turniejach Młodzieżowych Mistrzostw Polski w futsalu w tym sezonie?

– Wystartowaliśmy w eliminacjach w kategorii U15, ale 22 listopada w Gliwicach przekonaliśmy się, że te dwa lata w futsalowym szkoleniu robi różnicę. Nasi rywale grają już futsalowe schematy, bramkarze są także przygotowani do tej specyficznej gry i to co wśród 13-latków, czyli indywidualne umiejętności piłkarskie, wystarczały na wygrywanie tu już nie wystarczają. Zajęliśmy 4 miejsce i na pewno na planowanym 3 stycznia drugim turnieju, w naszej hali, nie poddamy się bez walki to jednak zdajemy sobie sprawę, że będzie bardzo trudno. My przygotowujemy się do rozgrywek na trawie, a hala jest dla nas alternatywą treningową na okres zimowy. Sukces naszych 13-latków na pewno tego nie zmieni, ale stanowi zachętę do dalszej pracy. Zdajemy sobie sprawę, że już o naszych zawodników, którzy grali w Ustce, pytają inne kluby, ale my mamy dla nich pomysł na rozwój w Wilkowicach, gdzie są w tej chwili w klasie sportowej i chodzą do siódmej klasy. Mają więc jeszcze przed sobą półtora roku szkoły, a po jej zakończeniu będą wybierać.

Źródło ŚZPN